MODY DO GIER F1
Strona Główna    Download F1    Forum
  Nawigacja
Strona Główna
Download F1
Forum
  Online
Gości Online: 1
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanych użytkowników: 118
Najnowszy Użytkownik: piotrek09
  Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

wiktor1123
17 listopad 2014
gdzie jest damage mod?

Piotr020798
28 styczeń 2012
jakie hasło do F1C: F1 SEASON 2010 & 2011 MOD BY ARMOS & GGSF1

majkut4
21 marzec 2011
i tu: http://www.gphungary.hu/l
etoltesek.php?letid=1104


majkut4
21 marzec 2011
Nie wiem nie sprawdzałem tu masz info: http://redheroes.forumcom
munity.net/?f=2286624


gradik
15 marzec 2011
Co to są za mody Jome , Bruno ??

Archiwum
  Ostatnio online
majkut4 5 days
gino 9 weeks
piotrek0916 weeks
JosephFure53 weeks
Assasyn0456 weeks
Marso60 weeks
NaraPLN62 weeks
Robsek64 weeks
wyscigowiec64 weeks
5kris864 weeks
  Witamy
Witaj na stronie internetowej o F1. Znajdziesz tu Mody do F1 i różne dodatki.
Zachęcam do odwiedzania strony i pobierania modów:)
ABY MIEĆ PEŁNY DOSTĘP DO DZIAŁU DOWNLOAD NALEŻY SIĘ ZAREJESTROWAĆ
  Stronki WWW
F1CH-WORLD:
Link

F1 CHALLENGE BRASIL MOD:
Link

Vitor Souza Motorsports & Modding:
Link

Hungarian SimWorld:
Link
  F1C: F1 VMT
F1 VMT 2011:
MOD: Link
FIX: Link

F1 VMT 2012:
MOD: Link
TRACKPACK: Link

F1 VMT 2013:
MOD: Link
TRACKPACK: Link

F1 VMT 2014:
MOD: Link
FIX: Link

F1 VMT 2015:
MOD: Link
  F1 2002
DOWNLOAD DOWNLOAD

F1 2014 VMT - F1 2002 PORTING:
DOWNLOAD
  RF: Sandro'X Mods 2011 & 2012 & 2013
F1 2011: INFO
DOWNLOAD

F1 2012: INFO
DOWNLOAD
DOWNLOAD

F1 2013: INFO
DOWNLOAD
DOWNLOAD
  F1C: F1 2007-2011 Season by Armos & GGSF1 / GA
F1 2008 Season by Armos & GGSF1: Link Link

F1 2009 Season by Armos & GGSF1: Link

F1 2010 Season by Armos & GGSF1: Link

F1 2011 Season by Armos & GGSF1: Link Link
  RF: RFT 2012 & 2011 & 2010
F1RFT 2012:
DOWNLOAD
DOWNLOAD
DOWNLOAD
DOWNLOAD

F1RFT 2011:
DOWNLOAD
DOWNLOAD

F1RFT 2010:
DOWNLOAD
DOWNLOAD
DOWNLOAD
  RF: F1 2009 & 2010 EUSKADI EDITION
F1 2009 EUSKADI EDITION: INFO
DOWNLOAD + PATCH

F1 2010 EUSKADI EDITION: INFO
DOWNLOAD
  F1C: F1 CHALLENGE 71-08 V2.0 (SUPER GAME)
DOWNLOAD
  FORMUŁA 1 2009 - NOWE ROZDANIE
Bernie Ecclestone powiedział w maju 2008 roku, że globalny kryzy nie będzie miał jakiegokolwiek wpływu na Formułę 1. W liście otwartym do prezydenta FIA Maxa Mosleya opublikowanym na oficjalnej stronie internetowej Formuły 1 mogliśmy przeczytać: „Nie ma kryzysu finansowego w Formule 1, wręcz przeciwnie, F1 jest w świetnej kondycji, cieszy się wsparciem największych producentów samochodów osobowych na świecie oraz wielu najbardziej prestiżowych marek”. Ecclestone nie mógł się bardziej mylić.

Kryzys


Formuła 1 została dotknięta przez kryzys i musiała zapłacić wysoką cenę, a skutki i echa wydarzeń z końca 2008 roku będą przez długi czas znajdować oddźwięk na padoku. 5 grudnia 2008 roku Honda, drugi co do wielkości japoński koncern w F1 ogłasza definitywne wycofanie się z tej dyscypliny sportu (Honda oficjalnie pozostała w MotoGP – przyp. autor). Japońskie koncerny zanotowały gigantyczne straty w ostatniej kwarcie 2008 roku na całym świecie. Z efektem natychmiastowym wycofały się ze swoich programów rozwojowych Subaru i Suzuki z Rajdowych Mistrzostw Świata, a Kawasaki z MotoGP.

Wkrótce po wycofaniu się Hondy, sponsorzy efektem lawiny na nowo definiowali swoje zaangażowanie. Holenderski Bank ING, sponsor Renault i RBS (Royal Bank of Scotland) sponsor Williamsa już ogłosili, że wraz z końcem ich kontraktów wycofają się z F1 po ogłoszeniu milionowych strat, jakie ponieśli w 2008 roku na rynkach światowych. Sam RBS został uratowany jedynie dzięki interwencji rządu Wielkiej Brytanii. Wielu głównych sponsorów już teraz na 2009 rok ograniczyło swoje wsparcie dla poszczególnych teamów o 50%. Renault, Toyota i Mercedes chcą równie wysokich cięć w wydatkach, jakie muszą ponosić na rozwój swoich programów w Formule 1. Renault już teraz restrukturyzuje fabrykę w Enstone i prace straci tam prawie 100 osób. Zespół dawnej Hondy (dziś Brawn GP), to przeszło 500 osób, jakie zostało uratowane dzięki Rossowi Brawnowi i wykupowi, jakiemu przewodził w lutym 2009 roku. Wielu nie pamięta już o zespole "numer 2" firmy Honda, a mianowicie Super Aguri, Pana Aguriego Suzukiego, który zniknął w 2008 roku po Grand Prix Hiszpanii. Oficjalny powód: brak pieniędzy od jednego z głównych sponsorów (Samantha Kingz) na koncie Super Aguri. Nieoficjalnie? Honda już wtedy borykała się ze swoimi problemami natury finansowej i ogólnej formy swojego oficjalnego zespołu, który drugi rok z rzędu był kompletną porażką.

W opozycji do problemów Hondy i sponsorów Renault i Williamsa, Ferrari, Mercedes, Toyota i Renault jako producenci samochodów potwierdzili swoje zaangażowanie w F1 i chęć dalszego uczestniczenia, jednak Renault i Toyota mocno zaakcentowały potrzebę zmian w regulaminach technicznych i znaczącego ograniczenia wydatków. Dodatkowo program F1 Toyoty otrzymał jasny sygnał z centrali Toyota Motor Corporation, że jeżeli nie dostarczą w tym roku zadowalających rezultatów w trakcie sezonu, Toyota po prawie 10 latach oficjalnie wycofa się z końcem 2009 roku. Kilkanaście dni temu okazało się, że Toyota była bliska wycofania się już w tym sezonie, a została dzięki dodatkowemu zastrzykowi finansowemu ze strony ich głównego sponsora, firmy Panasonic, która przecież sama zamykała rok 2008 ze stratami, a ratując się wzywała swoich pracowników na wszystkich szczeblach na całym świecie, aby kupili za odpowiednią ilość gotówki ich własne produkty.
Powstaje pytanie, czy nadal warto inwestować w Formułę 1? Gigantyczny, reklamowy, kolorowy, obwoźny telebim, pod postacią sportu motorowego jakim jest Formuła 1 zaczyna zjadać swój ogon... Próby ratowania "atrakcyjności" wyścigów F1 zaczęły się już 10 lat temu. Chęć "zmuszenia" bolidów do wyprzedzania się nawzajem, walki na torze, wypaczała jedynie sposób prowadzenia rozgrywki w wyścigach grand prix. Konkurencji nie wytrzymały małe prywatne zespoły, jak Stewart, Jordan, Minardi, Super Aguri, Tyrrell, Prost czy Arrows. Wiele osób powie, że dziś zamiast tych "starych" zespołów są zupełnie nowe. Nic bardziej mylnego. Red Bull to dawny Jaguar, a ten to dawny Stewart, była Honda to dawny B.A.R., a ten to dawny Tyrrell, BMW to dawny Sauber, Renault to dawny Benetton, Toro Rosso to dawne Minardi, Force India to dawny Spyker, ten był Midlandem, żeby wcześniej być Jordanem, personel Arrowsa został rozszarpany po bankructwie w 2002 roku przez inne zespoły ze stawki, a ich bolidy, plany techniczne i części Arrowsa A23 zostały kupione przez Paula Stoddarta, aby później w 2005 roku odkupił je Aguri Suzuki i na ich podstawie stworzył bolid SA01 i zespół Super Aguri. Można tak wymieniać bez końca.

Czy miłośnicy Formuły 1 zadali sobie pytanie: kiedy na arenę F1 wkroczył zupełnie nowy gracz? Naturalnie, większość będzie znać odpowiedź. Toyota ... w 2001 roku! Tak, wiem, na starcie wyścigu grand prix pojawili się dopiero w Australii 2002, jednak ich program rozwoju bolidu Formuły 1 z pierwszym prototypem rozpoczął się w 2001 roku, po wycofaniu się z programu Le Mans z pojazdem GT-One. A teraz trudniejsza część, czy ktoś pamięta np. jeszcze cztery kolejne "zupełnie nowe wejściówki" w F1 na przestrzeni ostatnich lat?

Pięć ostatnich zupełnie nowych zespołów w Formule 1:

1. Toyota w sezonie 2001/2002
2. Lola Mastercard w sezonie 1997
3. Stewart w sezonie 1996/1997
4. Forti Corse w sezonie 1996
5. Simtek i p w sezonie 1994


Czy mówią Wam coś te nazwy? Kto jeździł za kierownicą tych bolidów? Jeżeli nawet do tej listy podpięlibyśmy Super Aguri to i tak poza Stewartem i Toyotą powstaje nam lista straceńców. Nie dlatego, że już ich nie ma w Formule 1. Nie. Te zespoły nie znaczyły zupełnie nic, nazywane były ruchomymi szykanami, od miejsc przedostatnich dzieliły ich sekundy. Jeżeli Minardi wspominamy jako "mały zespół z Faenzy", to te zespoły były klasy "mikro".

Jaki daje nam to obraz Formuły 1 w XXI wieku? Jakie rokuje nadzieje na kolejne lata? Ile, jakie i czy w ogóle pojawią się nowe zespoły w Formule 1 w najbliższych latach i to wszystko w obliczu ogólnoświatowego kryzysu finansowego.

Dlaczego Spa, Silverstone i Montreal przegrywają z pustynią...


Zorganizowanie wyścigu Formuły 1 to wielki prestiż dla kraju i wydarzenie bliskie organizowania corocznych igrzysk olimpijskich dla kilkuset tysięcy widzów na torze i milionów przed telewizorami, jednak wydatki, jakie ponosi organizator współczesnego wyścigu grand prix osiągnęły w ciągu zaledwie kilku ostatnich lat astronomiczne sumy i dla wielu są one już nieosiągalne. Nie jest wielką tajemnicą, że słynne "moto-areny" znikają lub znikną z kalendarza w szybkim tempie. Sięgając pamięcią wstecz, pożegnaliśmy Austrię, Kanadę, Francję, San Marino, Indianapolis. Albert Park i Spa są na granicy "opłacalności" i coraz głośniej mówi się o potrzebie przeniesienia Grand Prix Australii na tor Surface Paradise, co ma być jedynym sposobem na uratowanie i odnowienie zainteresowania wokół tej rundy mistrzostw, tak jak będzie miało to miejsce w 2010 roku w Wielkiej Brytanii, gdzie Donington Park, naturalnie jeśli zdąży z przebudową, zorganizuje wyścig grand prix. Słynny Nurburgring od kilku sezonów musi wymieniać się z innym znanym torem Hockenheim jako miejsce rozgrywania Grand Prix Niemiec. Wszystko po to, aby pozostać w jakiś sposób w kalendarzu minimum co drugi sezon. W podobny sposób godzą się japońskie tory Fuji i Suzuka. Powstaje pytanie: dlaczego te tory znikają oraz gdzie rozgrywane są te wszystkie rundy mistrzostw?

Odpowiedź wydaje się prosta, wyścigi na bliskim wschodzie i w Azji pozabierały "sloty" dla wydawałoby się do niedawna żelaznych pozycji w kalendarzu. Wyścigi w Kanadzie, Francji czy Belgii od kilku lat były mocno wspierane finansowo przez rządy swoich państw. Władze tych państw zmuszone były nierzadko do interweniowania i lobbowania na rzecz pozostawienia danego wyścigu mistrzostw w kalendarzu na przyszły rok.

Zorganizowanie wyścigu grand prix dla Formuły 1 i serii towarzyszących (GP2, Porsche) to wydatek między 35 a 40 milionów dolarów. Suma ta jest taka sama niezależnie od miejsca na świecie w jakim się znajdujemy. Ciekawostka, ta suma to prawie budżet zespołu Formuły 1 wg przepisów na lata 2010 i następne. Naturalnie w danym kraju, organizator nie pozostaje z 40 milionowym "minusem" na koncie. Za wyścigiem i całą otoczką wokół niego idą równie wysokie przychody, od sprzedaży gadżetów, biletów na prawach do transmisji telewizyjnej kończąc. Nie bez znaczenia jest także reklama danego kraju dla turystów i biznesu w świecie i prestiż, który trudno realnie wycenić, więc dlaczego kilka wyścigów zanotowało kilku milionowe... straty, a rekordową stratę, najpiękniejszy wg mnie tor w kalendarzu, czyli Spa-Francorchamps, 4,7 miliona euro.

Grand Prix Kanady, wyścig tak "bliski" nam wszystkim polskim kibicom, wypada z kalendarza na kolejne lata nie ze względu na niedobrą nawierzchnię w 2008 roku, ale z powodu braku porozumienia z FOM (Formula One Managment) organizacją prowadzoną przez Berniego Ecclestone'a. Tor imienia Gillesa Villeneuve'a nie był w stanie zapłacić 175 milionów dolarów za kontrakt opiewający na kolejne 5 lat, tj. do 2013 roku włącznie. Rząd Kanady, miasto Montreal i sponsorzy byli w stanie wyłożyć jedynie 110 milionów dolarów, plus procent od dochodów z każdego wyścigu, jednak to nie wystarczyło, co więcej w kolejce chętnych do zastąpienia Kanady mamy duży wybór: Indie, Rosja, Francja i nowa lokalizacja pod Paryżem, czy USA, być może w scenerii toru ulicznego w stylu lat 80, a nie owalu w Indianapolis.

FOM i jej dochody są na celowniku wszystkich, którzy interesują się przyszłością Formuły 1. Do zespołów i organizatorów wyścigów nie trafia więcej niż 50% i to między innymi dlatego tor z bogatym zapleczem sponsorów na Bliskim Wschodzie i Azji jest w stanie "samodzielnie" finansować wyścig, pozwalając sobie nawet na kilkumilionowe straty, które pokrywają sami, wszystko to kosztem wyścigów w Europie i obu Amerykach, gdzie jedynym wyścigiem obecnie pozostaje GP Brazylii.

FOTA, po co i kto to?


Zespoły i ich zarządy widząc to, co dzieje się wokół Formuły 1 postanowiły zorganizować się same, zakładając Formula One Teams Association (w skrócie FOTA). FOTA to nic innego, jak związek zawodowy broniący interesów samych zespołów i tego, aby najwięksi nie zdominowali zbytnio sportu, a najmniejsi by przetrwali do kolejnego sezonu. Działania organizacji skupiły się w głównej mierze na ograniczeniu wydatków i rozbieżności w budżetach poszczególnych zespołów startujących w cyklu grand prix.

Kilka tygodni temu przewodniczący FOTA, Pan Luca di Montezemolo (szef Ferrari i koncernu Fiat) w oświadczeniu podsumowującym spotkanie w Genewie właścicieli dziesięciu zespołów powiedział: „To niespotykana chwila i bezprecedensowy moment w historii Formuły 1. Po raz pierwszy, wszystkie zespoły i ich zarządy przemawiają jednym głosem, jednocząc swoje wysiłki w jasno nakreślonej i ujednoliconej wizji przyszłości tego sportu. Dzięki temu, już w tej chwili, byliśmy w stanie ograniczyć wydatki na sezon 2009”.

Działania FOTA podążają dwuliniowo: należy ograniczyć wydatki (ewentualnie określić limit wydatków) oraz przedstawić plany i sposoby uatrakcyjnienia Formuły 1. FOTA współdziała z FIA (Międzynarodową Federacją Samochodową) w celu zmian regulaminów technicznych umożliwiających między innymi zakup silników przez ewentualne nowe, jak i już istniejące zespoły za 5 milionów euro na cały sezon, skrzyń biegów za 1,5 miliona oraz ujednoliconego systemu KERS za 1 do 2 milionów euro na sezon. To wszystko począwszy od 2010 roku.

Jednak najważniejszym (dla mnie) przesłaniem konferencji w Genewie była zapowiedz większego wpływu fanów, widzów Formuły 1 na jej kształt, na to w jaki sposób będzie ewoluować na przestrzeni kolejnych lat. Zapowiedziano swego rodzaj "wywiad środowiskowy" we wszystkich krajach, w jakich rozegrane zostaną tegoroczne rundy mistrzostw. Co z tego wyniknie? Zobaczymy.

FOTA wydaje się być głosem rozsądku w trójkącie "FOM – FOTA – FIA". Najgorsze, że FIA najbardziej przychyla się do propozycji Berniego Ecclestona'a, jak chociażby ostatnia idiotyczna moim zdaniem decyzja o przepisie "zwycięzca bierze wszystko", zamiast idealnej wg mnie propozycji FOTA w celu zmiany liczby punktów za pierwsze trzy miejsca w każdym wyścigu. Zamiast klucza 10-8-6-5-4-3-2-1, który obowiązuje od kilku lat zaproponowano klucz 12-9-7-5-4-3-2-1. Byłaby to daleko idąca "mutacja" dawnego klucza 10-6-4-3-2-1, a chodzi o przewagę w punktacji, jaką uzyskuje zwycięzca nad drugim i trzecim zawodnikiem na mecie. Zwiększyłoby to znaczenie zwycięstwa, a o to chodziło Berniemu Ecclestone'owi, który proponował jeszcze wcześniej "medale" jedynie za pierwsze trzy miejsca (złoto – srebro – brąz). W świetle obecnych przepisów wprowadzonych w ekspresowym tempie tak, aby obowiązywały już w tym sezonie, idea Berniego wygrała. Mistrzem zostaje zdobywca największej liczby pierwszych miejsc (złotych medali), a nie punktów. Jednak tak szybko, jak przepis został wprowadzony, może być także anulowany, wobec krytyki płynącej zewsząd, nawet od zespołu Ferrari i ich szefa Stefano Domenicalego, który określił sytuację jako "żenującą i nieprzystającą na standardy Formuły 1". Przypomnijmy, że gdyby przepis ten obowiązywał w 2008 roku to Felipe Massa zostałby mistrzem, mając o jedno zwycięstwo więcej niż Lewis Hamilton, mimo iż w łącznej punktacji Lewis wyprzedził kierowcę Ferrari o jeden punkt. Przepis ten rodzi same wątpliwości, wyobraźmy sobie następujące scenariusze podczas ostatniego wyścigu sezonu w Abu Zabi:

I. Hipotetyczna punktacja:

1. Lewis Hamilton – 98 pkt. (4 zwycięstwa)
2. Jenson Button – 91 pkt. (2 zwycięstwa)
3. Robert Kubica – 70 pkt. (1 zwycięstwo)
4. Felipe Massa – 54 pkt. (5 zwycięstw)


Komentarz: Lewis MUSI wygrać, aby zostać mistrzem. Po zrównaniu się w liczbie zwycięstw z Massą zadecyduje liczba punktów zdobytych w trakcie sezonu. Co więcej, Button mający 9 punktów straty nie ma już najmniejszych szans na zdobycie tytułu nawet gdyby wygrał wyścig, a Hamilton go ukończył poza czołową ósemką.

II. Hipotetyczna punktacja:

1. Lewis Hamilton – 90 pkt. (4 zwycięstwa)
2. Jenson Button – 82 pkt. (4 zwycięstwa)
3. Robert Kubica – 81 pkt. (1 zwycięstwo)
4. Felipe Massa – 62 pkt. (4 zwycięstwa)
5. Fernando Alonso – 51 pkt. (4 zwycięstwa)


Komentarz: Na 99% taki scenariusz miał w głowie Bernie Ecclestone, przedstawiając swój pomysł z przepisem "zwycięzca bierze wszystko". Mamy czterech kierowców z czterech różnych teamów posiadających taką samą liczbę zwycięstw i takie same szanse na tytuł. Mielibyśmy chyba wyścig "wszech czasów". Jednak co ma zrobić Kubica w tym zestawieniu, przecież wg przepisów 2008 w dalszym ciągu liczyłby się w walce o tytuł, a tak mogłoby go ponownie zabraknąć na gali FIA w Monako. Dlaczego? Powiedzmy, że w Abu Zabi wygrywa wg tego scenariusza Alonso i to on jest mistrzem w 2009 roku, pozostali z tego zestawienia nie kończą tego wyścigu. W takim rezultacie wicemistrzem jest Hamilton, a trzeci jest Button.

Takie scenariusze można mnożyć, tak samo jak i spekulować można na temat postawy danych kierowców w poszczególnych wyścigach w trakcie sezonu. Ilu z nich ścigałoby się w imię zasady "wszystko albo nic"? Do or die, jak brzmi angielskie przysłowie. Z jednej strony eliminuje jazdę kalkulowaną (np. Hamilton w GP Brazylii 2008), z drugiej jednak nakłania do szaleńczej jazdy "byle pozostać na czele", co prowadziłoby do zwiększenia ewentualnych niebezpieczeństw na torze. Niebezpieczeństw, które Formuła 1 od tylu lat stara się wyeliminować, aby nigdy więcej nie powtórzył się czarny maj 1994. Koło się zamyka i znowu zjadamy swój własny ogon.

Sezon 2009 czas zacząć!


Pomijając to, co zostanie jeszcze zaproponowane lub zakwestionowane w nadchodzącym "najbardziej rewolucyjnym sezonie Formuły 1 w historii", rok ten zapowiada się bardzo, ale to bardzo ciekawie. Nie mówię tutaj tylko o kształcie nowych bolidów, ale o przepisach i regulaminach technicznych, na podstawie których je zbudowano. Nie są to zmiany, jakie mieliśmy w ostatnich latach, gdy dodawano jeden rowek więcej na oponach lub ograniczano ilość płatów, z jakich się mogło składać tylne skrzydło. Nie są to zmiany nawet na miarę zmniejszenia silników z V10 do V8. Sezon 2009 to zwrot o 180 stopni. Zmiany dotyczą praktycznie wszystkiego. Do tej pory można było zbudować bolid na kolejny sezon w oparciu o sprawdzone podzespoły czy rozwiązania konstrukcyjne z roku wcześniejszego, a teraz? Teraz mamy nowe rozdanie. Każdy w Australii może być zabłysnąć na czele stawki, jednak najbardziej plującym sobie w twarz będzie zarząd Hondy, jeśli się okaże, iż Brawn GP, korzystający z ich projektu będzie przewodził stawce, a testy przedsezonowe na to wskazują. Button i Barrichello z popychadeł ostatnich dwóch lat (!) mogą stać się nową liczącą się siłą, a co więcej, to zespół prywatny, bez zaplecza gigantycznego koncernu motoryzacyjnego. Szczerze w to wierzę. Ross Brawn potwierdzi swoją klasę jako kierownika tak specyficznej "firmy", jaką jest zespół wyścigowy i przypomni wszystkim w stawce czasy świetności Benettona i Ferrari. Jeden z pierwszych pięciu wyścigów padnie łupem Brawna.

Konkurencja poddaje w wątpliwość zgodność z regulaminem technicznym dyfuzorów Toyoty, Williamsa i Brawna. Jednak takie oskarżenia słyszymy co rok. Nowy regulamin jak każdy pozostawia czarne dziury, których każdy szuka i stara się naciągać go do granic możliwości. Zespoły nawzajem szpiegują się podczas testów, kopiują rozwiązania, które u innych działają itd. Ta część "gry" pozostała bez zmian. McLaren w MP4-24 zastosował nowe rozwiązania w kształcie podłogi z dużymi wycięciami po bokach, wydaje się jednak, że patent nie zdał egzaminu. A może jednak? Zasłona dymna? Williams najwcześniej rozpoczynał testy nowych skrzydeł w specyfikacji 2009, BMW najszybciej pokazało hybrydę 2009, natomiast McLaren najdłużej jeździł ze starym skrzydłem w specyfikacji 2008, aby lepiej zrozumieć różnice w zachowaniu tylnej osi, docisku względem nowych regulacji i odzwierciedlenia ich na poszczególnych torach. W teorii daje to przewagę w wiedzy na temat setupu wyjściowego na pierwsze sesje treningowe. Williams testował płetwy umieszczone po bokach kokpitu, poprawiające przepływ powietrza w kierunku tylnego skrzydła, jednak rozwiązanie to zakwestionowała FIA, argumentując ograniczonym dostępem do kierowcy w razie wypadku. Toyota i Renault nie zrezygnowały z "płetwy rekina" na pokrywie silnika stosowanej przez większość stawki w ubiegłym roku, natomiast Red Bull nagina to rozwiązanie do granic możliwości, podobnie z wielkością bocznych sekcji tylnego skrzydła, sięgających prawie asfaltu. McLaren, Renault i Brawn GP testowali już zmienne konfiguracje przednich skrzydeł. Każdy testuje i szuka przewagi gdzie to tylko możliwe. Jeżeli dany pomysł, idea sprawdza się, kopia tego rozwiązania pojawia się w większości bolidów konkurencji. C'est la vie.

Znaczenie, ranga i poziom umiejętności kierowcy w prowadzeniu bolidu zwiększa się jeszcze bardziej w tym sezonie. Rok temu zabrali im jedynie kontrole trakcji, tym razem zabierają im prawie połowę siły dociskowej na tylnej osi, oddają w ręce opony typu slick, znikają wszelkie super kształtne malutkie skrzydełka doczepiane do wszelkich możliwych podzespołów bolidu. Do tego dochodzi wspomniana wcześniej możliwość zmian kąta nachylenia przedniego skrzydła i przycisk "turbo". Tyle zmian miało wpływ na decyzje większości teamów do zachowania niezmienionych składów kierowców. Jedynym debiutantem jest już trzeci Sebastian, Sebastien Buemi. Sezon 2008 dostarczył nam niezapomnianych wrażeń i emocji. Skończył się prawdziwy hollywoodzki thriller, na ostatnim zakręcie, ostatniego okrążenia, ostatniego wyścigu w kalendarzu. Na listy zwycięzców wyścigów wpisało się trzech nowych kierowców: Kovalainen, Vettel i co najważniejsze dla nas, Robert Kubica. Jaki będzie więc sezon 2009?

Zupełnie inny. Przed sezonem 2008 byłem bardzo pesymistycznie nastawiony do tego, co miało nastąpić. W tej chwili jestem optymistą. Zmiany wydają się iść w dobrym kierunku, aby do 2012 do rywalizacji dołączyły między innymi nowe zespoły. FOTA zapowiada, że chce oddać jakąś część Formuły 1 fanom i widzom, osobom dla których przecież istnieje ta, jak i każda inna dyscyplina sportu. Życzę Wam i sobie, aby ten sezon był najciekawszym i najbardziej emocjonującym sezonem, jaki w życiu oglądałem.

Adam Karkuszewski (adakar@o2.pl)

Źródło: f1wm.pl
  Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
  Zegarek
  Stronki
BIRKUC
.
CTDP
.
FSONE
.
GP HUNGARY LETöLTéSEK
.
MANIA
.
MMG
.
RFACTOR 1
.
RFACTOR 2
.
WCP
  SKRYPTY & WIZYTY
katalog stron
-
-
-
free counters

Załóż : Własne Darmowe Forum | Własną Stronę Internetową | Zgłoś nadużycie